W czasach upadku

"A Mojżesz, wziąwszy namiot, rozbił go za obozem" (2Mój.33,7). "Niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego" (2Tym.2,19) . Zacytowane dwa wiersze są boskim pouczeniem dla tych, którzy w czasie upadku chcą szukać Boga. Upadek to odstępowanie od tego w co wierzono. Nie tylko lud izraelski, ale też Zgromadzenie odstąpiło od swego pierwszego stanu. Bogu upodobało się odłożyć sąd i wskazać drogę, jak ujść zasłużonej kary. Bóg wyprowadził lud izraelski z domu niewoli. Osłonięci krwią baranka zostali ocaleni w dzień sądu, który spotkał ich nieprzyjaciół, a słup obłokowy i ognisty, znaki obecności Bożej, prowadził ich. Odtąd jako jego wybrany lud mieli zaufać Jemu jako jedynie prawdziwemu Bogu i być świadkami Jego chwały i czci. To powiedziano im na górze Synaj. W zarozumiałości i w samozaufaniu przyjęli lekkomyślnie Zakon jako warunek otrzymania przywileju. Za przekroczenie Przymierza przez nieposłuszeństwo wobec Zakonu została wyznaczona kara śmierci. Choć drżeli przed głosem Bożym i przed grzmotem, mówili: "Wszystko, co Pan rzekł, uczynimy!" Mojżesz wstąpił na górę, aby odebrać od Boga dziesięcioro przykazań, napisanych Jego ręką. W czasie jego nieobecności mówił lud do Aarona: "Wstań, uczyń nam Boga... Mojżeszowi, mężowi temu, który nas wywiódł z ziemi egipskiej, nie wiemy, co się stało" (2Mojż.32,1).

Chcieli mieć obraz, aby czcić go jako swego odkupiciela. To było okropne zbłądzenie i złamanie ich przyrzeczenia, że nie będą innemu bogu służyli jak Panu samemu. Ustępliwy Aaron nie zdobył się na żaden opór wobec głośnego żądania całego mnóstwa. Oni myśleli zupełnie poważnie i chętnie na jego żądanie zdjęli swe kolczyki. Aaron stopił je i odlał cielca, którego lud czcił jako swego wybawcę z Egiptu. Z tym bożkiem połączyli imię Pańskie, gdy obchodzili jego święto. W ten sposób zbezcześcili Boga, wzgardzili Przymierzem i złamali Zakon. A na górze oczy Pana widziały, co się działo na ziemi i w Swym gniewie rzekł do Mojżesza: "Przeto i teraz puść Mnie, że się rozpali popędliwość Moja na nich i wygładzę ich". Kara Zakonu, którą przyjęli na siebie, miała ich dosięgnąć. Dlaczego więc sąd nie dotknął ich od razu? Mojżesz był bowiem tym, który wziął na siebie zadanie pośrednika i jako taki wstawił się za swój grzeszny lud. Powiedział: "Oni nie są moim, lecz Twoim ludem" i przypomniał Bogu Jego obietnice dane ojcom, że ich nasienie uczyni wielkim narodem w ziemi obietnicy, gdzie będzie przed całym światem Jego świadkiem. Mojżesz przeciwstawił obietnice Boże sądowi i Pan nie mógł złamać Swego Słowa, chociaż lud ten popadł w bałwochwalstwo. Gdy Mojżesz z dwoma tablicami zszedł z góry, ujrzał błyszczącego bałwana i uroczystość niedobrej wesołości w obozie, a on, który całym sercem ujął się za ten winny lud, trawiony gorliwością o cześć Bożą, rozbija tablice przed oczyma całego ludu, ponieważ złamali Zakon, nim go otrzymali. W Kościele mamy odpowiednik tej historii Izraela. W dzień Zielonych Świątek zstąpił Duch Święty i połączył wszystkich wierzących na ziemi w jedno Ciało, nie przez więź krwi albo z tego względu, że byli jednakowego przekonania lub posiadali to samo stanowisko, lecz połączył ich Swoją mocą z uwielbionym Chrystusem, ponieważ zostali odkupieni przez Jego kosztowną krew. W Dziejach Apostolskich i w listach czytamy, że w Zgromadzeniu, jak w Izraelu, już w początkach zaznaczył się upadek. Święty Kościół Chrystusa został wnet przez grzech dotknięty. Ananiasz i Safira okłamali Ducha Świętego. Listy do Koryntian, Galacjan i Kolosan mówią o złym chodzeniu i fałszywej nauce, co świadczy o tym, że nie wszyscy zważali na cześć i chwałę Pana i pozostawali w sprzeczności z Jego Słowem. Dlaczego mimo to Zgromadzenie istnieje aż dotąd na ziemi, gdy prawie dwa tysiące lat tak grzeszy? Dlaczego nie zostało osądzone za wiarołomstwo i odrzucone? Jest bowiem Pośrednik po prawicy Bożej, aby przemawiać za wierzących i zachować ich od zagłady. Kościół nie miałby prawa egzystencji bez interwencji Chrystusa. Lecz ponieważ został wybrany, by dzielić chwałę Pana, jest mu okazana pobłażliwość. Izrael został zachowany, lecz Mojżesz pokazał im, co Bóg myślał o ich bałwochwalstwie. Zmiażdżył on złotego cielca, starł go na proch, rozsypał nad wodą i dał synom izraelskim do picia, aby w ten sposób osądzili samych siebie. "A Mojżesz, wziąwszy namiot, rozbił go sobie za obozem". Pył bożka zanieczyścił obóz, a Mojżesz oddzielił się od tego jako poświęcony Panu. Dbał gorliwie o cześć imienia Bożego. Namiot nazwał "namiotem Zgromadzenia". Tak nazwano namiot Pański, który według nakazu, jaki otrzymał Mojżesz na górze, miał być postawiony w pośród obozu. Na to on zapewne odpowiedział: O Boże, Tyś zarządził przybytek, w którym wszystko powinno być zgodne z Twoim postanowieniem i z Twoją wolą. Ten wzór doskonałości nie może być zrealizowany wskutek zanieczyszczenia obozu. Przeto stawiam namiot poza obozem i nazwę go tym imieniem, któreś Ty dał. Idę tam. Co chcesz tedy czynić dla Twego wielkiego imienia? Bóg wysłuchał tę nie wypowiedzianą modlitwę Mojżesza i przychylił się do niej. Słup obłokowy był widoczny, gdy Mojżesz znajdował się w namiocie. Pan mówił z nim już nie strasznym głosem, który napełniłby go trwogą i drżeniem, lecz "twarzą w twarz, jako rozmawia człowiek z przyjacielem swym". Namiot stał się więc miejscem zażyłej społeczności i każdy, kto miał podobne uczucia dla czci Bożej jak Mojżesz, szedł tam, poza obóz, gdzie widniał słup obłokowy. Czy nie było lepiej przebywać z Mojżeszem, gdzie był Pan, niż w zanieczyszczonym obozie? Było to przez Boga wybrane miejsce w czasie rozkładu Izraela. W 2Tym.2 mamy odpowiednik miejsca poza obozem. Owa zgodność nie jest zupełna, gdyż w Starym Testamencie lud pozostawał pod Zakonem. Był to czas "służby śmierci" (2Kor.3,7), Zakon i łaska stały obok siebie. Łaska była tylko dla każdego z osobna, gdy Pan obwieścił Swoje imię przed Mojżeszem, który stał skryty w rozpadlinie skalnej (2Mojż.33,19). Teraz posiadamy życie, wolność i chwałę, którą Chrystus daje w Ewangelii. W 2Tym.2 mamy pouczenia tyczące się obecnego czasu upadku i coraz większego odstępowania od prawdy Bożej. Już w dniach apostołów zdarzały się fałszywe nauki w zgromadzeniach, które zostały powołane, aby czuwały nad prawdą. Odpowiedzialność za czystość tak w nauce, jak w życiu moralnym leżała na Zgromadzeniu. Mojżesz drugą parę tablic z Zakonem przyniósł z góry dla Izraelitów, aby zachowali je w pochodzie przez pustynię aż do ziemi obiecanej. Nowe tablice przechowywano w skrzyni z drzewa akacjowego, co wskazuje nam na Chrystusa, który całkowicie wypełnił Zakon. Jesteśmy obowiązani trzymać się tej niezmiennej nauki Pisma. Gdy jej wskazania staramy się urzeczywistniać w naszym życiu, napotykamy na coraz większe trudności, jednak ciąży na nas odpowiedzialność, aby być posłusznymi Jego woli. Nie możemy zwolnić siebie od posłuszeństwa wobec Boga dlatego tylko, że jesteśmy pod łaską. Przed sędziowską stolicą Chrystusową zostanie wyjawione, o ile byliśmy nieposłuszni. Czy jesteśmy wierni Słowu naszego Mistrza? Czy jest naszym życzeniem, aby Jego Słowo było przewodnikiem na każdym kroku na naszej drodze? Paweł powiedział, że mimo upadku "mocny stoi grunt Boży" (2Tym.2,19). Kościół jest budowany na skale Jezusa Chrystusa, a wszystkie grzechy ludzkie oraz wszelki podstęp zła nie są w stanie tej budowli obalić. W dzisiejszych czasach nie docenia się często nieomylności Słowa Bożego i jego znaczenia dla chrześcijanina. Obraz łaski i prawdy Bożej, jaki możemy widzieć w błogosławionych rysach naszego Pana, jest zniekształcony. Krytycy samowolnie odrzucili z niego niektóre elementy. Lecz Słowo Boże jest i pozostanie prawdziwe, dokładnie tak, jak nie wymazanymi literami Boskich palców zostało wypisane na tablicach z góry Synaj. Zachowujmy Słowo Boga żywego! Na pieczęci wymienione są dwie sprawy: "Zna Pan tych, którzy są jego", oraz: "niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego" (2 Tym.2,19). Świadczy to o Boskiej wszechwiedzy, która w czasach największego zamieszania odróżnia, którzy są wyznawcami ust, a którzy - wyznawcami serc. Ale jednocześnie zwraca naszą uwagę na osobistą odpowiedzialność odstąpienia od niesprawiedliwości. Wielkie błogosławieństwa Boże są nam ofiarowane bez pieniędzy i bez ceny kupna, jednak z chwilą wejścia w ich posiadanie rozpoczyna się nasza odpowiedzialność. Apostoł mówi o wzywaniu imienia Pana, a nie Chrystusa (imię Chrystus wyraża przychylność) Jesteśmy Jego sługami i jako tacy mamy Mu zdać rachunek z wszystkiego co posiadamy, nie tylko z naszych majętności, lecz także z naszych talentów. Nie można być uczestnikiem zbawienia bez wyznawania Go Panem. Lecz pomimo tego wyznania ktoś może bić swych współsług i żyć dla własnej przyjemności. Musimy się trzymać z daleka od wszelkiego rodzaju zła, które Bóg nienawidzi. Doniosłą prawdą w Ewangelii jest to, że Boży gniew z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości tych ludzi, którzy "posiadają prawdę w nie sprawiedliwości (Rzym.1,18). Często się chlubimy, że posiadamy prawdę, a może posiadamy ją w niesprawiedliwości? Sprawiedliwy jest Pan, sprawiedliwość miłuje (Ps.11,7). Kontakt ze złem zanieczyszcza nas przed Bogiem. Paweł posługuje się wtedy obrazem wielkiego domu. Inaczej sprawa przedstawia się w 1 liście, gdzie Imię Boże nie jest połączone z "wielkim domem" (1Tym.3,15) i ono jest tu więcej niż święte. Nasz Pan jest w niebie, a my znajdujemy się w wielkim domu chrześcijańskim, który pozostaje w moralnym upadku. Mamy oczyszczać się od naczyń ku niesławie. Wtedy czcimy Imię naszego Mistrza, gdy na pierwszym miejscu stawiamy Jego wspaniałość. Kto wierny wobec Pana trzyma się z dala od naczyń ku niesławie, będzie naczyniem ku czci, poświęconym (praktycznie oddzielonym od świata), a użytecznym Panu domu. Sługa, który w czasie nieobecności swego Pana, tak się zachowuje, jakby był On obecny, może być użyty przez Pana, ponieważ cześć swego Mistrza stawia nade wszystko, jest całkowicie zdatny do każdego dobrego uczynku. Trzymajmy się tedy Słowa Pańskiego! Jego przyjście jest bliskie. Nie wyglądajmy znaków, lecz czekajmy na Niego. On przyjdzie wkrótce, jak tylko to możliwe, po Swoje Zgromadzenie. Czekając tu na Niego, starajmy się z całą powagą czynić to, co jest Mu przyjemne w czasie zamieszania i rozkładu.

J. N. Darby

 

Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:

 

Wersja HTML Copyright (c) 1999 Czytelnia Chrześcijanina