MODLITWA BEZMIERNA JAK BÓG

Tak jak współcześni naukowcy w energii atomowej dotarli do nowego wymiaru mocy, tak Kościół musi na nowo odkryć nieograniczoną moc Ducha Świętego. Potrzebne jest coś, co rozgromi nieprawość tego wieku pogrążonego w grzechu i zniweczy samozadowolenie drzemiących świętych. Głoszenie słowa i zwycięskie życie muszą "zrodzić się" w czasie czuwania w komnacie modlitwy.

Niektórzy mówią: "Musimy się modlić, jeśli chcemy prowadzić święte życie!" To prawda, ale jednocześnie, musimy prowadzić święte życie, jeśli chcemy się modlić. Jak to napisał Dawid: "Któż może wstąpić na górę Pana? Kto ma czyste dłonie i niewinne serce" (Ps.24,3-4).

Sekretem modlitwy jest modlitwa w sekrecie. Książki o modlitwie są dobre, ale nie wystarczające. Tak jak książki kucharskie są dobre, ale bezużyteczne, dopóki nie ma produktów, które można przyrządzić - podobnie jest z modlitwą. Można przeczytać całą bibliotekę książek poświęconych modlitwie i ani trochę nie wzrosnąć w modlitwie. Musimy się uczyć modlitwy i musimy się modlić, by uczyć się modlitwy.

"W imieniu Pana napominam was, niech modlitwa karmi wasze dusze, tak jak posiłki karmią wasze ciała!" powiedział wierny Fenelon. Henry Martyn tak mówił: "Moją obecną martwotę przypisuję temu, że brak mi wystarczającego czasu i wyciszenia na osobistą modlitwę. O, gdybym tylko był mężem modlitwy!"

Pewien dawny autor napisał: " Wiele naszych modlitw przypomina chłopca, który dzwoni do drzwi, a potem ucieka, zanim drzwi się otworzą." Tego jesteśmy pewni: Dziedzina modlitwy jest najmniej odkrytym terenem w Bożych zasobach.

Kto może określić rozmiar Bożej mocy? Można ocenić ciężar świata, określić wielkość Miasta Niebiańskiego, policzyć gwiazdy na niebie, obliczyć prędkość błyskawicy i wyznaczyć czas wschodu i zachodu słońca, ale nie można określić mocy modlitwy.

Modlitwa jest tak bezmierna jak Bóg, gdyż On za nią stoi. Modlitwa jest tak potężna jak Bóg, bo On zobowiązał się na nią odpowiedzieć. Bóg użala się, że tak bardzo utykamy w tym najszlachetniejszym ze wszystkich zatrudnień języka i ducha. Jeśli Bóg nie oświeci nas w komnacie, chodzimy w ciemnościach. Przed tronem sędziowskim wierzący najbardziej zawstydzą się z powodu karłowatości własnej modlitwy.

POTRZEBA NAM ELIASZA!

Eliasz był człowiekiem wprawionym w sztuce modlitwy, który zmieniał bieg natury, trzymał w garści gospodarkę kraju, modlił się i spadał ogień, modlił się i ludzie padali, modlił się i deszcz spadał. Potrzeba nam deszczu, deszczu, deszczu! Kościoły są tak wyschnięte, że ziarno nie może zakiełkować. Ołtarze są suche, pozbawione gorących łez pokutujących. Potrzeba nam Eliasza! Gdy Izrael domagał się wody, pewien mężczyzna uderzył skałę i ta kamienna forteca stała się łonem, z którego narodziło się życiodajne źródło. "Czy jest cokolwiek niemożliwego dla Pana?" (1Mojż. 18,14). Boże ześlij nam człowieka, który uderzy skałę!

Bądźmy tego pewni, że komnata modlitwy nie jest miejscem, w którym jedynie wręczamy Panu listę pilnych próśb. Czy "modlitwa zmienia rzeczywistość?" Tak, ale modlitwa zmienia też człowieka. Modlitwa nie tylko oddaliła hańbę od Anny, ale zmieniła samą Annę - zmieniła ją z kobiety bezpłodnej na przynoszącą owoc, z płaczącej na radującą się (1Sam. 1,10 i 2,1), tak, zmieniła jej "płacz w taniec" (Ps.30,11).

Być może modlimy się byśmy mogli tańczyć, podczas gdy nigdy jeszcze nie płakaliśmy. Wybieramy pieśń pochwalną, a Bóg mówi: "płaczącym (daję) pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia" (Iz.61,3). Jeśli chcemy żąć, ten sam porządek jest prawdziwy, gdyż "Kto wychodzi z płaczem, niosąc ziarno siewne, będzie wracał z radością, niosąc snopy swoje" (Ps. 126,6).

Potrzeba było złamanego, płaczącego Mojżesza, który wołał: "Oto lud ten popełnił ciężki grzech...Teraz, racz odpuścić ich grzech, lecz jeżeli nie, to wymaż mnie ze swojej księgi, którą napisałeś" (2Mojż. 32,31-32). Potrzeba było przygniecionego, owładniętego smutkiem Pawła, który powiedział: "...mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim. Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała" (Rz. 9,2-3).

Gdyby John Knox modlił się: "Daj mi odnieść sukces!", nigdy nie usłyszelibyśmy o nim; ale on modlił się modlitwą oczyszczoną ze swego &gh;ja<: "Daj mi Szkocję, albo umrę!" - i ta modlitwa znalazła się na kartach historii. Gdyby David Livingstone modlił się, żeby mógł na dowód swego nieugiętego ducha na wskroś otworzyć Afrykę, jego modlitwa umarłaby razem z wiatrem w lesie; ale on się modlił: "Panie, kiedy rana spowodowana grzechem tego świata zostanie uleczona?" Livingstone żył modląc się i dosłownie zmarł na kolanach w modlitwie.

Temu światu, trawionemu przez głód grzechu, potrzebny jest Kościół, trawiony przez głód modlitwy. Musimy na nowo odkryć "przeogromne i cenne obietnice Boże." Tego "wielkiego dnia" ogień sądu sprawdzi jakość, a nie rozmiar pracy, którą wykonaliśmy. To co zostało zrodzone w modlitwie przetrwa sprawdzian.

Modlitwa dobija interesu z Bogiem. Modlitwa prowadzi do głodu dusz; głód dusz prowadzi do modlitwy. Dusza mająca zrozumienie modli się; modląca się dusza zyskuje zrozumienie. Duszy, która modli się we własnej słabości, Pan daje swą siłę. Obyśmy byli ludźmi takiej modlitwy jak Eliasz - który był człowiekiem takim jak my!

Leonard Ravenhill






Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML Copyright (c) 2000 Czytelnia Chrześcijanina