Droga do niebiańskiej pełności

Pan powiedział do Eliasza: "Odejdź stąd ... i ukryj się nad potokiem Kerit, na wschód od Jordanu." Eliasz odszedł i ukrył się. Kruki go karmił i pił odę potoku.

Mamy tu człowieka, który współpracuje z Bogiem (współpracuje z Bogiem po to, aby Bóg mógł w pełni zająć swoje miejsce w nim), stwierdza, że zazdrość o Boga czasami wymaga, aby on się cofnął, uciszył i czekał ... kiedy Bóg pracuje. Jest to trudne do zrealizowania - czekać i czekać i nie przykładać swojej ręki do niczego, nie pokazywać się, tylko czekać na Boga w ukryciu.

My chcemy być tak bardzo zajęci; musimy coś robić i zawsze iść do przodu. Jeżeli nie jesteśmy w ten sposób zajęci, to wydaje nam się, że nic się nie dzieje, albo, że Bóg nic nie robi. Wydaje nam się, że jeżeli my nic nie robimy, to Bóg też nic nie robi. Takie jest nasze nastawienie i często prawdziwa Boża praca jest zatrzymywana poprzez nasze wtrącanie się, poprzez nasze wysiłki, aby to dla Niego zrobić i przez to, że jesteśmy tak bardzo zajęci Jego sprawami. Są takie chwile, kiedy największe Boże interesy są wykonywane, kiedy my się oddalimy i uciszymy ... i trzymamy się Jego w tym miejscu ukrycia.

Czy chcesz poznać drogę do niebiańskiej pełności? Jest nią poddanie się Panu w niekwestionowanym posłuszeństwie - kiedy Pan zajmuje właściwe miejsce. Jeżeli Pan mówi, że czegoś chce, to ma On prawo robić to, co chce. Jego prawo oznacza, że ja mam mu go dać. Jeżeli Pan chce mnie tu czy tam - chce, żebym zrobił to czy tamto - to Pan ma w tym swój interes ... i On czegoś przez to dokona. Nie jest to kwestia tego, czy dla mnie jest wygodnie pójść dzisiaj, albo jak to służy moim interesom, ale wyłącznie tego, co się podoba Panu. Jeżeli Pan coś w to zainwestował, to moją jedyną sprawą jest, aby Pan miał całkowite posłuszeństwo z mojej strony, żeby otrzymał to, czego chce.

To jest zazdrość o Pana. To prowadzi do ciągle wzrastającej pełni i wreszcie do niebiańskiej pełności! Pan nie prosi nas, abyśmy odbyli całą długą drogę w jednym olbrzymim skoku. On stopniowo zwiększa swoje wymagania - dzisiaj tyle, jutro tyle - ale kiedy oznajmia nam swoją wolę, to musimy pamiętać, że nie robi tego przede wszystkim dla naszego dobra, ale dla swojego celu, aby otrzymać swoje prawa. Jednakże nasze dobro jest zawsze związane z tym, że Pan zajmuje właściwe miejsce.

Możesz wziąć jakikolwiek kryzys duchowy w swoim życiu i jeżeli go dobrze przeanalizujesz, to okaże się, że jest tam ta sama zasada. Kiedy dojdziesz z Panem do takiego miejsca, gdzie pojawi się kryzys i w tej sytuacji prosisz Pana o coś - prosisz Pana i modlisz się o coś, co byłoby dla twojego dobra - to czy mam rację, kiedy mówię, że stwierdzasz, iż Pan nie odpowiedział ci w taki sposób w jaki się spodziewałeś? Jego moc była ograniczona dotąd, aż doszedłeś do takiego punktu, gdzie powiedziałeś: "Jednak nie moja wola, ale Twoja niech się stanie. Jeżeli to nie może być dla Twojej chwały, to z zadowoleniem przyjmę to, że nie spełnisz mojej prośby ... Twoja chwała niech określi potrzebę tej godziny."

W ten sposób znalazłeś wyraźną drogę z Panem. Ale ta zasada musi być praktycznie wprowadzona w życie w nas. Nie jest to pretensja. Musi to być naprawdę działające prawo, według którego każdy mój samolubny interes musi być doprowadzony do śmierci, a Pan staje się naszym jedynym pragnieniem. Wtedy jasno widzimy drogę. Czy nie jest to prawdą?

Jak często zatrzymywaliśmy się na tym. Modliliśmy się, mając na uwadze własny interes, a Pan nie wysłuchał nas wcale na tej podstawie. Czekał, aż zmienimy nasze nastawienie i zgodzimy się na jego warunki.

Jest to jasna sprawa, prawda? Droga do niebiańskiej pełności prowadzi przez to, że Bóg zacznie zajmować właściwe miejsce, co z naszej strony oznacza całkowitą śmierć dla wszystkiego, co nie jest zgodne z jego wolą. Kiedy On zdobędzie to miejsce, gdzie jest tylko On i nic innego, to wtedy znamy Go w mocy jego zmartwychwsta-nia. Tylko wtedy znamy niebiańską pełność.

Co to jest gorliwość dla Pana? Co to jest zazdrość o Pana? Czy chodzi tu o ilość nabożeństw w których uczestniczymy? Czy jest to w wielkiej pracowitości? Czy jest to sprawa naszych emocji'? Czy tymi sposobami wyrażamy to, co nazywamy naszym oddaniem dla Pana?

Już podaliśmy odpowiedź. Pan musi mieć swoje miejsce i prawa w nas całkowicie. We wszystkim, z czym jesteśmy związani na tyle, ile jesteśmy w stanie, musimy starać się, aby On był w taki sposób czczony. To jest gorliwość dla Pana. To znaczy być zazdrosnym o Pana. Taki duch pochłaniał Pana Jezusa: "Żarliwość o twój dom pożera mnie" (1an 2:1'n.

Musimy prosić Pana, aby nam pokazał dokładnie jak i gdzie jego Słowo odnosi się do nas ... i jak jest to drogą do niebiańskiej pełności. Nie dojdziemy do niebiańskiej pełności żadną inną drogą, jak tylko tą, kiedy Bóg zajmuje niekwestionowane i niepodzielne najważniejsze miejsce ... a wszelki owoc i wszelkie interesy naszego życia są tylko dla niego.

T. Austin-Sparks





Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML, Copyright by Czytelnia Chrześcijanina, 1998