Niebiański Człowiek:
Ekskluzywność Jezusa Chrystusa

Będziemy rozważać pewien zwrot z Listu do Efezjan, "JEDNA CAŁOŚĆ W CHRYSTUSIE" -- '...aby z nastaniem pełni czasów ... w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko...' (Efezjan 1:10). Tym właśnie fragmentem będziemy się zajmować, dzieląc go na mniejsze części.

Bardzo ważne jest to, abyśmy na początku uznali, że istnieje jeden podstawowy i wszystkim kierujący czynnik jeżeli chodzi o Boga, który jest najważniejszą sprawą w naszym zrozumieniu, a jest nim ekskluzywność Jego Syna, Jezusa Chrystusa.

Wszystko zamierzone czy wymagane do realizacji Boskiego celu i zamiaru znajduje się w Chrystusie, i to nie tylko jako depozyt ale wszystko jest Chrystusem. To właśnie obejmuje sobą Chrystus.

Z drugiej strony to, co nie pochodzi z Chrystusa, nie będzie akceptowane czy przyjęte przez Boga w decydującym momencie. To jest ekskluzywność Chrystusa. Jednakże może się wydawać, że Bóg w Swojej cierpliwości, łasce i miłosierdziu, znosi wiele z tego, co nie pochodzi z Chrystusa, nawet u nas, Swego ludu. Choć może się tak wydawać, bardzo ważne jest to, abyśmy zrozumieli to raz na zawsze, że Bóg tak naprawdę na to nie pozwala. On może przedłużyć w stosunku do nas Swoją cierpliwość, ale w żaden sposób zaakceptuje tego, co nie pochodzi z Chrystusa. Tak więc w ostatecznym rozrachunku nie będzie miejsca na choćby fragment tego, co nie pochodzi z Chrystusa. Chrystus wyklucza wszystko, co nie pochodzi z Niego. Takie jest Boże działanie w tej kwestii.

Kościół ma być tym, czym był i jest Chrystus, jako Niebiański Człowiek

W Świetle tego co już powiedzieliśmy, rzeczą największej wagi jest to, abyśmy uświadomili sobie, że Kościół ma być tym, czym był i jest Chrystus, jako Niebiański Człowiek. Tylko to, co pochodzi z Chrystusa, Niebiańskiego Człowieka, ma wieczne znaczenie. Dlatego też z Bożego punktu widzenia, czym więcej jest w nas Chrystusa, tym większą mamy skuteczność. Oznacza to, że to co było i jest prawdą w stosunku do Niego jako Niebiańskiego Człowieka, Jego istnienia, praw Jego życia, służby i misji, ma być prawdą w odniesieniu do Kościoła. (Oczywiście mówiąc o Kościele, mamy na myśli wszystkich członków formujących Kościół).

Czy zauważyliście, że mówimy o Chrystusie jako Niebiańskim Człowieku, a nie o Jego równości z Ojcem w boskości. Nie twierdzimy, że Kościół ma być tak jak Chrystus wcielonym Bogiem, zajmującym miejsce w boskości; mówimy o Niebiańskim Człowieku. Chrystus był i jest Niebiańskim Człowiekiem. Kościół w Nim jest również niebiańskim człowiekiem, jednym "nowym człowiekiem" (Efezjan 2:15). Nie ma być pojmowany jako Żydzi i Grecy, obrzezani i nieobrzezani, zniewoleni i wolni, kombinacja ziemskich elementów, różnych aspektów ludzkiego życia na ziemi. Te i wszystkie inne ziemskie odróżnienia tracą sens i schodzą na bok, bowiem wprowadzony jest "nowy człowiek", w którym "Chrystus jest wszystkim i we wszystkich" (Kolosan 3:1 l).

Chrystus nigdy nie pochodził, w Swojej zasadniczej naturze, z ziemi. Był powiązany z Izraelem, miał relację z człowiekiem tu, na ziemi. Jezus ma prawne powiązanie z tą ziemią, ale w Swojej zasadniczej naturze nigdy nie był ziemski. On jest Panem z nieba. On dokłada wszelkich starań, aby podkreślić ten fakt: "...Ja zaś jestem z wysokości..." (Ew. Jana 8:23).

Tak jak Chrystus w Swojej zasadniczej naturze nigdy nie był ziemski, to samo odnosi się do Kościoła. Kościół w Bożych zamysłach nigdy nie był czymś ziemskim. Paweł pokazuje nam, że Kościół znajdował się na wyżynach niebieskich jeszcze przed upadkiem. W Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do tego, by uczynić most nad przepaścią, stworzoną przez upadłe wieki.

Wieczny punkt widzenia

Zanim powstał świat, Chrystus istniał wraz z Ojcem. Kościół istniał w zamysłach Boga zanim powstał świat, chociaż nie dosłownie w taki sam sposób jak Chrystus; to znaczy, że nie jest to reinkarnacja, ale w Bożych zamysłach, Kościół był tak aktualny przed wiekami jak jest teraz, czy kiedykolwiek będzie.

Kiedykolwiek Paweł mówi o Kościele, to zawsze przedstawia go jako coś kompletnego. Nigdy nie mówi o skompletowaniu go. Oczywiście wiele trzeba jeszcze zrobić, by przydać członków, i tym samym przywieść go do jego liczebnej całości i duchowej czy moralnej doskonałości, ale podczas gdy Paweł ma wiele do powiedzenia na temat duchowego wzrostu i powiększenia, jednak mówi o Kościele jakby był już kompletny. Paweł patrzy na niego z niebiańskiego, wiecznego, Boskiego punktu widzenia, z punktu widzenia zamysłu Bożego.

Tam, w Bożym zamyśle i postanowieniu, Kościół istniał przed wiekami jako kompletna całość z Ojcem i Synem. Potem nastąpiła przerwa, przepaść; ale w Chrystusie została połączona mostem a Kościół jest postrzegany jako coś, co stale istniało na wyżynach niebiańskich, ponad tym wszystkim.

Posadzeni w okręgach niebieskich

Kościół jest postrzegany jako dosłownie formowany w tym okresie czasu, ale jest natychmiast przeniesiony do nieba. Kiedy tylko wchodzimy w Chrystusa, zostajemy posadzeni w okręgach niebieskich: "Bóg ... nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem ... i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich..." (Efezjan 2:6). Nie jest tu napisane, że będziemy tam umieszczeni w jakimś późniejszym czasie.

Zostaliśmy odcięci raz na zawsze od tego świata i przeniesieni z królestwa ciemności do królestwa Syna Jego miłości, i gdy tylko weszliśmy w Chrystusa, przestaliśmy być ziemscy. Zostajemy przywróceni z powrotem do oryginalnego Bożego zamysłu i połączeni z pierwotnym postanowieniem Boga w Chrystusie. Stajemy się zespołowym niebiańskim człowiekiem, tak jak On Sam jest Niebiańskim Człowiekiem.

Zostaliśmy powołani, aby uznać nasze powiązanie z tym, co wieczne i niebiańskie, i stamtąd czerpać wszystko. Nie byłoby tej okropnej anomalii "świeckich chrześcijan" gdyby tylko ta prawda została zrozumiana. Popatrzmy na to, z czym trzeba się rozprawić z powodu upadku, aby utrzymać czyste świadectwo wśród ludu Pańskiego. Świeccy chrześcijanie! Jakaż sprzeczność z Boskim zamysłem! Niemożliwe jest przyjąć coś takiego!

Nie chodzi tu o to, że zmagamy się, działamy, podejmujemy wysiłki, by stać się niebiańskimi ludźmi; nie dążymy do takiego stanu, mając nadzieję, że kiedyś go osiągniemy, ale jesteśmy niebiańskimi ludźmi i musimy patrzyć na wszystko z tego punktu widzenia.

Nawrócone dziecko Boże musi pamiętać, ie poprzez swoją jedność z Chrystusem, staje się niebiańską częścią Chrystusa, połączoną ze wszystkim co niebiańskie i wieczne. Wszystko tu jest jakby z innego zakresu i powinno to być uwzględnione. Gdyby ta myśl znajdowała się zawsze przed naszymi oczami, mielibyśmy zupełnie inny rodzaj wierzących ludzi. To jest Boży punkt widzenia.

To zatem sprowadza nas do punktu, w którym ta wieczna i niebiańska relacja zostaje odzyskana. To nie jest początek czegoś nowego ale odzyskanie w Chrystusie czegoś, co było przerwane, a nigdy nie powinno być zerwane.

W końcowym rozrachunku Bóg nie zezwoli na nic, co nie pochodzi z Chrystusa

Zanim rozprawimy się ze wspomnianym punktem odzyskania, poświęćmy kilka chwil, by spojrzeć nieco dalej, na znaczenie tego, co zostało już podkreślone. W końcowym rozrachunku Bóg nie zezwoli na nic, co nie pochodzi z Chrystusa.

Ponieważ jest to prawdą, zostają wprowadzone i wdrożone wszystkie Boże działania dotyczące karności. Wszelka dyscyplina, która przychodzi na przykład przez upadek, jest skuteczna. Życie otrzymując błogosławieństwo osiąga pewien punkt, poza który nie jest w stanie się wydostać i wtedy zmienia się stan rzeczy - błogosławieństwo, które zostało dane jest teraz wstrzymane. Następuje nowy stan rzeczy, który ma tylko jeden rezultat, a mianowicie absolutną konieczność nowej pozycji w Panu.

Nie jest tak, że w tym okresie Pan błogosławi to, co nie pochodzi od Niego, ale w Swojej łasce i miłosierdziu błogosławi nas, po to aby nas wprowadzić w Chrystusa. Potem, kiedy dojdziemy do miejsca, w którym będziemy mieli pewną wiedzę na temat Pana, On wstrzymuje to zewnętrzne błogosławieństwo i przechodzimy tym samym do okresu prób, świadomych uchybień, porażki, zatrzymania, bezsilności i niedługo to trwa a mówimy: "Mam potrzebę nowej społeczności z Panem, nowego doświadczenia Pana, nowej wiedzy o Panu. To co już było, było czymś wspaniałym, ale teraz mi nie wystarcza. Potrzebuję nowego przeżycia z Panem."

Tak będzie aż do końca. Przeżycie to nie odnosi się tylko do początkowego okresu, ale ciągnie się przez całe nasze życie. Dlaczego tak jest? To jest zastosowanie prawa, które mówi, że u Boga nie ma miejsca na nic, co nie pochodzi od Chrystusa. Tylko to, co pochodzi z Chrystusa może być efektywne, a nasze przeżycie oznacza, że Chrystus zajmie Swoje miejsce tylko wtedy, kiedy odejdzie wszystko inne. Prowadzi do tego często porażka.

To samo odnosi się do pracy i do wielkich ruchów przebudzeniowych. Ich historia jest bardzo indywidualna. Przychodzi czas, kiedy nawet to, co było błogosławione przez Pana, musi przyznać, że stare dni przeminęły, a do tego co teraz otrzymuje i co jest przed nim, potrzebna jest nowa pozycja. Niestety, tak wielu próbuje żyć przeszłością, ciągnąć dalej na reputacji, historii, i nie uznaje tego, że pewne rzeczy się zmieniły, że Bóg wymaga czegoś więcej. Gdyby tylko stanęli wobec faktów, jakże bardziej chwalebna w swojej skuteczności byłaby przyszłość.

Podstawa Bożej dyscypliny

Tutaj mamy interpretację tego przeżycia. Jednakże chociaż jest ono rozumiane przez zainteresowanych, pozostaje fakt, że Bóg stosuje to prawo, aby na końcu, kiedy wszystko zostało już powiedziane i zrobione, i kiedy wszystkie obecne wieki przeminą, nie pozostanie nic, oprócz tego co pochodzi z Chrystusa. On pragnie doprowadzić Kościół do tego celu, by był pełnią Tego, który napełnia wszystko we wszystkim. Nie może być pełni Chrystusa, jeżeli jest tam coś innego.

Jak wielorakie jest zastosowanie tej prawdy! Jak wiele dziedzin dotyka i jakże powinna nas zawstydzić! Powinniśmy czuć się zupełnie obrzydzeni sobą w świetle tego co myślimy o naszej pewności siebie, naszej sile, naszej działalności dotyczącej Bożych spraw, o wszystkim, co pochodzi z nas.

Demonstrowanie mocy jest efektywne tylko proporcjonalnie do tego co reprezentuje miarę Chrystusa. My, słabi ludzie z prochu ziemi, uważamy, że jesteśmy kimś! Jakimiż mało znaczącymi ludźmi jesteśmy, jeżeli patrzy się na nas z wyżyn niebieskich! Pan spogląda na nas i widzi, że próbujemy podpisać się pod Jego dziełami; dominować nad innymi; próbujemy wywierać wpływ na życie innych. To wszystko nazywa się dumą, zarozumiałością, naszym własnym 'ego.' Pan patrzy na to i mówi: "Nie, to nie pochodzi z Chrystusa; dlatego też w ostatecznym rozrachunku musi zniknąć!"

Dlatego też On nas łamie i sprowadza do miejsca, w którym wołamy w głębokiej, rozdzierającej serce świadomości: "Panie, jeżeli Ty tego nie uczynisz, to jest to niemożliwe! Jeżeli Ty nie wypowiesz słowa, moje słowa są bezużyteczne!" Dlatego właśnie On działa w ten sposób. Pan w Swojej suwerenności pragnie, abyśmy stykali się z wieloma rzeczami, które będą nas trzymały w pokorze. Pan czyni coś takiego, wszystko zgodnie ze Swoimi prawami - -aby było w nas jak najwięcej Chrystusa.

Nic oprócz Chrystusa

Dla Boga Chrystus wypełnia cały wszechświat. Jeżeli widzi cokolwiek, co nie pochodzi z Chrystusa, to nie ma to prawa zaistnieć. Tylko Jego Syn może wypełnić wszystko, wyłączając wszystko inne.

0, jakże pokornie potrzebujemy szukać Pana, aby nie było w nas nic, co sami narzu-calibyśmy innym - nasze zwyczaje, maniery, obecność, zachowanie, nawet nasze zdanie. Wtedy Duch często sprawdzałby nas i powodował, że chodzilibyśmy ostrożnie. Nikt z nas nie osiągnął w tej sprawie doskonałości i wszyscy musimy przyznać się do uchybień. Duch postępuje z nami w ten sposób. Jeżeli nawet w naszym ubiorze, czy w jakiejkolwiek innej rzeczy jesteśmy postrzegani jako dzieci Pana, Duch Święty będzie pragnął doprowadzić nas do wrażliwości, gdy będzie mógł nam powiedzieć: "To sprawia, że ty wchodzisz na plan! To pochodzi od ciebie! Teraz, zgub się, zasłoń! Ta rzecz wyklucza Chrystusa!"

Bóg zdecydował, że cały wszechświat będzie napełniony Chrystusem, Niebiańskim Człowiekiem, poprzez zespolonego, niebiańskiego człowieka, połączonego z Nim jako Głową. On pozbywa się w nas Żyda i Greka i przekształca nas na podobieństwo Swojego Syna, Chrystusa. Błogosławiony niech będzie Bóg! Kiedy dojdziemy już do miejsca gdzie opuści nas każda pozostałość po tym, co nie pochodzi z Chrystusa, wtedy On się w nas objawi; przyjdzie, aby być uwielbionym w Swoich świętych. To Chrystus ma być uwielbiony, nie my. A jednak jakże bliska musi być nasza relacja z Nim, skoro On ma być w nas uwielbiony. Niech Pan przyspieszy ten dzień!

T. Austin-Sparks (1939)





Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML, Copyright by Czytelnia Chrześcijanina, 1998