Stan rzeczy w obecnym Kościele

Jaki jest stan rzeczy? Ogólnie mówiąc brakuje czegoś charakterystycznego. Jest to brak pewnej charaktery-styczności. Jest tam wszystko, prócz tej jednej rzeczy. Nastąpiło przesunięcie w kierunku czegoś niewyraźnego, niejasnego, niepewnego, dwuzna-cznego, jeżeli chodzi o prawdziwe znaczenie, życie i duchowy cel. Pierwotne znaczenie już nie istnieje. Rzeczy wypowiadane i czynione nie oznaczają tego, co dawniej. Przyjęto zastosowanie i użycie zwrotów, które są niedopuszczalne w sferze ich pierwotnego i boskiego celu. Istnieje różnica znaczeń i tragedią jest to, że tak wielu zaplątało się w formę, nie dostrzegając braku mocy.

Cud Chrystusa

Jeżeli za wzór posłuży nam księga Dziejów Apostolskich i Listy, jako objawiające prawdę zamierzoną przez Pana, by była trwałą podstawą tego, co powstało do życia w Dziejach Apostolskich, musimy pozostać pod wrażeniem obecności tego czegoś, co spowodowało, że wszystko było tak żywe i wspaniałe. Jeżeli chodzi o to, co było indywidualne i osobiste w zbawieniu, służbie i cierpieniu ... jeżeli chodzi o to, co było wspólne w społeczności i praktyce ... istnieje tylko jedno słowo, które wyraża efekt tego wielkiego czego~: słowo "CUD" czy "CUDOWNY." Nie ma takiego rozdziału w tej księdze, po prze-czytaniu którego z twoich ust nie wyrwałby się spontaniczny okrzyk "Cudowne! "

Rozważmy teraz co spowodowało tę atmosferę i ducha cudów? Co uczyniło wszystko tak cudownym? Istnieje tylko jedna odpowiedź: był to SAM PAN JEZUS.

Pan Jezus został uwielbiony i Duch Święty przyszedł jako Duch uwielbionego Pana, by uwielbić Go tu, na ziemi. Czy była to sprawa zbawienia? Nie chodziło o samo zbawienie; nie chodziło o bycie zba-wionym, ani skąd pochodziło, czy do czego służyło - chodziło o Zbawiciela. Poselstwo zbawienia było skoncentrowane na tym Kim był Pan Jezus.

Popaczmy na zwiastowanie. "Nie przestawali głosić Jezusa i zmartwychwstania. " Znajdź gdzie-kolwiek w Dziejach Apostolskich rozprawę, która "przekonywała," a zobaczysz, że nie jest to praca naukowa z teologii ewangelikalnej, ale przedsta-wienie uwielbionego Pana Jezusa. Jeżeli był to Chrystus ukrzyżowany, nie był to Chrystus martwy, ale zmartwy-chwstały i uwielbiony.

Bez względu na to czy ma to miejsce u osób indywidualnych czy całych grup, Pan Jezus jest zawsze na pierwszym planie.

Tak samo ma się sprawa jeżeli chodzi o służbę. W Dziejach Apostolskich służba nie była nigdy dodatkiem do zbawienia, który mógł być brany pod uwagę. Jednym z uderzających przeoczeń w tym zapisie jest brak ponaglania do propagowania Ewangelii. Służba nie była nigdy rezultatem organizacji, szczególnego nakłaniania, czy apelów; jest wolna, spontaniczna, gorliwa, "naturalna." Nie był to przymus z zewnątrz. Nie był to apel do poczucia obowiązku czy zobowiązania. Nie było to coś szcze-gólnego w swoim czasie i połączeniu Miało to miejsce o każdym czasie, w każdym miejscu, we wszystkich okolicznościach - niepohamowane świadectwo - rozgłaszanie - w bezpośredni publiczny sposób i w zwykłej rozmowie. "Wszyscy rozpro-szyli się (z powodu prześladowania), ci, którzy się rozproszyli, szli ... i zwiastowali dobrą nowinę" (Dzieje Apostolskie 8:1,4; 11:19).

Uwielbianie Chrystusa

Co było tego powodem? Był to Duch Święty uwielbiający Pana Jezusa w ich sercach! On - uwielbiony - był dla nich tak realny i cud tego Kim naprawdę był On - "Jezus z Naza-retu," ukrzyżowany - teraz objawiony i zamanifestowany dla nich i w nich, był tak wielki, że nawet te "nowe bukłaki" zrozumiały, że jeżeli tego nie wypuszczą, to nowe wino ich rozsadzi.

Taki był również sekret ich zdolności do cierpienia. Nie ma żadnej wątpliwości, że w tamtych czasach drogo kosztowało opowiedzenie się po stronie "Nazarejczyka." Tak było wśród ludzi; ale opowiedzieć się za "Synem Bożym" przede wszystkim rozdrażniało piekło. Połączywszy te rzeczy razem, istnieje - w zapisie -- niemało dowodów, które wskazują na cierpienie; ale wydaje się, że to wszystko było przyjmowane "z rado-ścią":

Nie można tego przypisać narzuceniu, optymizmowi, czy zwykłemu ludzkiemu panowaniu nad sobą; nie było to postanowienie "zrobię to najlepiej, jak tylko potrafię.." Uwielbienie, chwała, modlitwa, służba Słowa ... wypłynęła stąd spontanicznie. Było to życie obfitujące w "wielką radość" Do tych więc, którzy zgromadzali się i uwielbiali "Pan codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni." Co było tym sekretem? Było to docenienie Pana Jezusa Tak, był to czas wielkiego chlubienia się w Panu - Pan tam był!

Nowe naczynie

Czego potrzeba? Jest tym nasze przeko-nanie - cokolwiek może lub nie może być rozpoznane jako potrzebne przez to, co pozornie reprezentuje Boga w dzisiejszym kościele - Jego własna potrzeba na ziemi to ta, która podnosi wszystkie fazy i aspekty życia i pracy Kościoła do miejsca, gdzie to uwielbianie i wywyższanie Pana Jezusa jest dominującą charakterystyką --gdzie formalizm ustępuje miejsca życiu, gdzie wszystko promienieje Jego wspaniałością, gdzie Jego tren wypełnia świątynię, gdzie "zarządzenia" są żywymi świadectwami, i gdzie wszystko jest żywotne, dynamiczne i efektywne.

Nikt nie będzie temu zaprzeczał, ale może tak być w stosunku do następnej rzeczy. Co jest konieczne, by Pan mógł to uczynić? Potrzeba nowego dzbana, nowego naczynia.

Do produkcji dzisiejszych naczyń używa się tak wiele mieszanych składników. Z jednej strony dostał się świat, z drugiej zaś naturalny człowiek tak mocno się trzyma. Tradycja, formalizm, klerykalizm i mechani-czność są jak łańcuchy i kajdany na Pana. Dzisiaj pewnym rzeczom nadaje się różne znaczenia, inne od tych, które miały na początku, pod zatwierdzeniem Ducha Świętego.

Potrzeba nowego dzbana, i musi to być taki, który na początku został stworzony jako narzędzie dla Pana - -taki, który całkowicie stoi na podstawie Nowego Testamentu; taki, który zaznacza punkt gdzie Bóg ma wolny przystęp, ponieważ Krzyż, formując naczynie, obniżył do zera wszystkie osobiste interesy, źródła i ufność; taki, który uznaje i poddaje się w pełni i chlubi się absolutnym rządem Ducha Świętego w każdym szczególe życia i służby; taki, który uznaje zupełne panowanie Pana Jezusa; taki, który widzi w Nim całą pełnię mądrości, mocy, wiedzy, łaski, i wszystkiego co potrzebne ... i czerpie tylko z Niego; taki, który jest całko-wicie niesamolubny i ma tylko jedno na celu, a jest to ... żarliwie ... chwali Pana Jezusa.

Jego instrument

Kiedy Pan bierze to naczynie - a bierze je - uczyni z niego instrument odnowy i zachowania Swojego świa-dectwa na ziemi. Ta nowość może być kosztowna, ale ... szczególna użyte-czność dla Pana jest zawsze kosztowna.

Pan musi mieć instrument; który ukształtował w ogniu, i któremu dał osobiste objawienie Siebie Samego. Ten instrument będzie musiał stać na szczególnie czystych podstawach życia w Bogu. Cokolwiek robią inni, nie odważy się przyjąć ich kierownictwa. Jego metody, środki i zasady odrzuciły mniej dojrzałe elementy. U niektórych, byłoby to Bożą sondą do objawienia fałszywości - by pokazać krótkotrwa-łość, tego, co u Boga najlepsze albo lepsze (Kto mógłby twierdzić, że osiągnął już to, co u Boga najlepsze?). O wiele większy koszt poniesie taki instrument i bardzo mało miejsca zostanie na duchową pychę, jeżeli jest utworzony duchowo, chociaż może być niezrozumiały dla umysłu.

Główną trudnością, jak pokazała historia, jest to jak posiąść taką służbę - ustanowioną przez objawienie Pana poprzez cierpienie - i trzymać ją w odniesieniu do WSZYSTKICH ludzi Pana, unikając rozdzielenia w duchu, rozłamu w "Ciele," "ekskluzywności," i "wodoszczelności." Najłatwiejszą. rzeczą jest wycofać się do danego punktu i spojrzeć z góry na wszystkich innych, stawiając sprawę w ten sposób: "My jesteśmy TYMI ludźmi - wy musicie przyjść do nas. "

W ten sposób Pan wiele na tym straci. Podczas gdy w sprawach praktycznych dla zgody może być potrzeba wycofania się, tam również gdzie przeważa fałsz, a jednak zabezpieczenia tego, co pochodzi od Boga, trzeba pilnie poszukiwać w duchu. Chociaż nie może być żadnego oficjalnego powiązania z tym, co jest złe, może i musi być działanie w duchu, aby trzymać drzwi otwarte na coś jeszcze wspanialszego.

Boże szczególne źródło

On ma to, co otworzy drogę dla innych. Tak zawsze było w walkach w dawnych czasach. Szczególnie wyszko-leni i zdyscyplinowani przebijali się otwierając. drogę dla innych. Musi istnieć to, co daje Panu Jego punkt, według którego mamy pracować. Kiedy On stwarza w Swoim ludzie poczucie potrzeby i prowadzi ich według niej, zapewni to, co będzie potrzebne do zaspokojenia tej potrzeby. To, że Pan kieruje głodnych do tych, którzy Jego znają, jest zasadą, której nie trzeba długo szukać w Bożym Słowie. Korne-liusz i Piotr, Apollos, Pryscylla i Akwila, itd. Jest coś takiego jak wybór do szczególnej służby i powinno to być wzajemnie uznane.

Kiedy Pan Jezus wziął Piotra, Jakuba i Jana, aby im objawić głębiej Swoje życie, szczególnie na Górze Przemienienia, to nie był On winien efektu podziału w Ciele. Nie wiemy co myśleli, lub odczuwali inni, ale na dłuższą metę wiemy, że miał na myśli ich służbę, a nie osobiste wyrc5żnienie, czy stworzenie z nich szezegc5lnie uprzywilejowanej i oddzielonej grupy. Nadchodziła wielka potrzeba i tu była Jego metoda zaspokojenia tej potrzeby, która pojawi się pewnego dnia.

Zrozumienie tego, co On wtedy uczynił i o czym wiedzieli, musiało poczekać dotąd, aż ta potrzeba zaistnieje. Nigdy nie doceni się szcze-gólnego źródła bez świadomości potrzeby, ale taka potrzeba uspra-wiedliwi Boże metody i potwierdzi Jego mądrość.

T. Austin-Sparks (1930)





Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML, Copyright by Czytelnia Chrześcijanina, 1998