Święta ziemia

     David Wilkerson
     1986
     __________

Artykuł przepisany z kasety magnetofonowej. Poselstwo wygłoszone zostało do "Modzieży z Misją" (nie wiemy kiedy, możliwe, że krótko przed przybyciem do Polski w roku 1986 lub po nim). Wiadome nam jest, że radykalny przełom w życiu br. Dawida miał miejsce jakieś 2 lata przed przybyciem do Polski w roku 1986. To poselstwo zmieniło nasze spojrzenie na chrześcijaństwo.

O tę własność nikt nie troszczył się, nie będzie więc sprzeciwów aby ją rozdać. Budowałem za pieniądze bożych ludzi i cieszę się widząc tę własność używaną we właściwy sposób. To naprawdę pobłogosławiło mnie kiedy wczoraj wieczorem widziałem bezużyteczność tej własności. I to było pragnieniem mojego serca, i miałem coś do zrobienia /?/ kiedy Pan przemówił do mojego serca. I nigdy tego nie żałowałem. I zawsze przyznaję, że Loren Cunningham jest jednym z tych bożych ludzi tego pokolenia. Również cieszę się słuchając kiedy mówią jego rodzice, tak samo jak ich życie wywarło na mnie wrażenie, jak również sposób w jakim żyli. I oni wraz z bratem Ravenhil są właśnie tymi, którzy reprezentują specjalny ród chrześcijan, który jeszcze pozostał. Powiedziałem wszystkim moim synom i córkom aby lepiej poświęcili jak najwięcej czasu, aby poznać brata Ravenhil, gdyż kiedy on odejdzie, odejdzie jeden z ostatnich. Kiedy ci ludzie odchodzą, to są oni jednym z ostatnich, ale dzięki Bogu, że nie ma względu na osobę i wzbudza innych. Tak, On jest, On ma zawsze swój lud w każdym pokoleniu. Czuję bardzo mocno, że Bóg stara się odejść od indywidualizmu, On działa współdzielnie przez swoje Ciało. Jeśli mówi do kogoś indywidualnie, to musi to być wspólne z tym co mówi do całego Ciała. Im bardziej Go szukam, tym bardziej widzę na ile my reprezentujemy Jego Ciało, kiedy był odrzucony. Chrystus był odrzucony w miejscu, gdzie ty i ja stoimy. Naprawdę wierzę, że On próbuje pomniejszyć świetność i przepych posługiwania Słowem, wierzę, że upokarza i doprowadza do ruiny wielkie religie i próbuje On, abyśmy traktowali Boga bardziej jako całe Ciało, niż indywidualnie.

Jestem zadowolony dziś wieczór, czując się jako część tego Ciała, jesteśmy częścią tego wspaniałego, niewidzialnego Ciała Chrystusa na tej ziemii, i czasami kiedy patrzę wokół, widzę ludzi mówiących: "gdzie można znaleźć Kościół, gdzie mogę znaleźć Kościół, który zaspokoi moje potrzeby?" I nawet jeżeli nie widzimy go, Kościół jest tutaj. Kościół jest wszędzie, gdzie Bóg ma swoich specjalnych ludzi obcujących z Niebem. Słowo, które wam przynoszę dziś wieczór jest zasiane w moim sercu od około dwóch lat. I prawdopodobnie potrzeba jeszcze około roku, zanim poznam jego pełne objawienie, które Pan ma dla mnie. Myślę, że nie będę głosił do was czy na was tyle samo, co chciałbym się podzielić z wami tym, raczej tylko szybko czytając. Mogę to czytać. Wiele ważnych przekazów było czytane przez bożych ludzi. Nie próbuję wam powiedzieć, że jestem mężem bożym, który objawia to wam, ale czuję, że to co mówię jest dziś tak realne dla mnie. Chcę abyście niczego nie stracili. Jeszcze nie jest to na tyle ukształtowane we mnie, abym mógł mówić improwizując. I dużo przeszedłem, aby odejść od wywierania nacisku na ludzi moimi kazaniami. I naprawdę, nie wydobywam tylko głosek z kazania, ale wydobywam je poprzez poznanie Jego, który jest niewidzialny, ponieważ On jest Życiem i On jest Światłem.

Ojcze Niebieski, Ty chcesz przemówić do nas wszystkich dziś wieczorem. Panie, pomazanie nie ma nic wspólnego z tym jak głośno mówię, jak szybko mówię. Pomazanie jest związane z mocą Słowa, które Ty dałeś. I my stoimy w tej mocy, przychodzimy do Ciebie Panie Jezu, ponieważ chcemy zobaczyć Ciebie. Poznać Ciebie Panie to jest to słowo: "Święta ziemia". I postaw nas na świętej ziemi dziś wieczorem. Pomóż nam zrozumieć, co znaczy być na świętej ziemi, i pomóż nam pozostać na świętej ziemi. Panie, porusz nas w ten specjalny sposób. Panie, potrzebuję Twego dotknięcia i nie czuję niczego emocjonalnie, ale czuję coś bardzo głęboko w mym wewnętrznym człowieku, w moim duchowym człowieku, ponieważ Ty Panie nawołujesz tam, próbujesz być słyszanym w tym wewnętrznym człowieku. Pozwól nam usłyszeć Ciebie Panie, nie uszami, ale w wewnętrznym człowieku. Może to być jedno zdanie, którym Duch Święty jest w stanie spenetrować nas, tak jak penetruje mnie. My usłyszymy to, o Boże. Proszę, nie pozwól nam patrzeć na człowieka, ale patrzeć na Ciebie, autora i dokończyciela naszej wiary. Mówimy o świętej ziemi dziś wieczorem. Przyjmij naszą modlitwę Panie Jezu. Amen.

Święta ziemia. Bóg nie może użyć człowieka, dopóki nie postawi go na świętej ziemi. Święty Bóg musi mieć świętego człowieka na świętej ziemi. Święta ziemia nie jest miejscem w sensie fizycznym, jest to miejsce duchowe. Kiedy Bóg nakazał Mojżeszowi zdjąć buty, ponieważ był na świętej ziemi, nie mówił o kawałku dwa na cztery prawdziwej ziemi, ani nie mówił w ogóle o ziemi, ponieważ Królestwo Boże nie jest z rzeczy ziemskich, ale jest rzeczą duchową. On mówił o stanie duchowym tego człowieka i o warunkach w jakich może znajdował się wtedy. Bóg zawezwał Mojżesza z płonącego krzewu i nakazał mu to: "zdejmij sandały z nóg swoich, ponieważ miejsce na którym stoisz jest ziemią świętą"(2Mojż.3:5). Miejsce było święte, i mamy pytanie: czym jest to miejsce? Stan duchowy w którym Mojżesz znajdował się wtedy. Mojżesz doszedł do takiego miejsca we wzroście duchowym, że Bóg był w stanie do niego mówić, i dotrzeć do niego. Nie mógł on usłyszeć tej wiadomości nawet chwilę przedtem. Mojżesz był w duchu podatny i gotowy do słuchania, dojrzały na tyle, aby Bóg mógł przemówić doń. Proszę nie myślcie, że Mojżesz był jedyny na świętej ziemi. O ile o mnie chodzi, to cały Izrael znajdował się na świętej ziemii, chociaż w niewoli, nie zdając sobie z tego sprawy. Oni także byli na świętej ziemi. Nigdy nie wierzyłem w moim życiu nawet raz, że Bóg narzucił niewolę całemu narodowi, kiedy współdziałał tylko z jednym człowiekiem. Słyszałem kazanie, że Bogu zajęło czterdzieści lat, aby wykształcić Mojżesza. Mój Bóg nie ma względu na osobę, aby trzymać trzy miliony Żydów w więzach niewoli przez czterdzieści lat, aby wykształcić jednego człowieka. Bóg pracował także nad narodem izraelskim aby postawić go także na ziemi świętej.

Nasz Pan w czasie tych czterdziestu lat nauki, przygotowywał zarówno Izrael jak i Mojżesza, i poprzez osądzanie z miłością, Bóg prowadzi Izrael z powrotem do świętej ziemi. Z powrotem aby pragnęli Boga Jahwe. I oni doszli do tego stanu, do tych warunków, aby być na świętej ziemi. Mojżesz jest na górze wyzuty z wszelkich praw. Przedstawione jest to poprzez zdjęcie sandałów. I Mojżesz wiedział, że kiedy zdjął sandały to zrezygnował ze swoich praw. Jozue wiedział, że to co było, było przykazaniem Pańskim, i nie było pytań, czy jesteś ze mną, czy jesteś z nami. To było naprawdę pytanie anioła Pańskiego w jego sercu. "Jozue, ty jesteś ze mną". I zawsze tak jest, kiedy Żyd pojmuje czym jest święta ziemia. Wyzucie się z sandałów jest rezygnacją ze swoich praw. I kiedy oni zrezygnowali ze swoich praw, w dolinie, to wtedy Izrael został pozbawiony swojej siły. Bóg okazał się być Bogiem. Udowodnił siebie dla nich właśnie w ten sposób. Kiedy miał męża bez żadnych praw i lud pozbawiony własnej siły. Bóg mógł udowodnić siebie jako Bóg "Jestem", w ten tylko właśnie sposób, gdyż inaczej oni nie potrzebowali by Boga "Jestem". Silny naród tego nie potrzebował. Człowiek, który chodzi głosząc swoje prawa nie ma czasu, aby polegać na Bogu Jahwe.

Czym jest święta ziemia? Pozwólcie sobie podać cztery charakterystyczne stany duchowe. Jest ich o wiele więcej, i Bóg nakazuje mi codziennie, ale chciałbym zająć się tylko trzema lub czterema dziś wieczorem. Po pierwsze: święta ziemia jest miejscem gdzie cały ukryty trąd jest zdemaskowany. Mojżesz jako jedyny w tym czasie, został naprawdę dotknięty ręką Bożą, naprawdę Bóg powołał człowieka. Został powołany w sposób nadprzyrodzony i miał pełne objawienie Boga. Nikt inny nie mógłby powiedzieć kim był Bóg, niż Mojżesz w tym czasie. Zostało mu dane Boże prowadzenie w całej pełni jakie mógł znać człowiek. Był pokorny, zrównoważony, obciążony czcią dla Boga, miłował Boga i bolał nad grzechami ludzi. Pomimo tego wszystkiego Mojżesz nie wiedział , że jest trąd w jego własnym sercu. I rzekł Pan do niego: "Włóż rękę swoją w zanadrze. I włożył rękę swoją w zanadrze, a gdy ją wyjął, oto ręka jego była pokryta trądem i biała jak śnieg". Cóż za przerażenie, włożyć rękę w zanadrze i dotknąć trądu. Jaka poglądowa lekcja zepsucia, skażenie ludzkiego ciała. Nie ma nic innego jak tylko choroba i śmierć w naszej starej naturze, w starym człowieku. Jak więc Mojżesz mógłby wyciągnąć trędowatą rękę i przynieść uwolnienie? To niemożliwe. Bóg nie pozwalał sobie na jakąś magię z Mojżeszem, Bóg nie zabawia się trickami, sztuczkami. Jest to jedna z najpotężniejszych lekcji w Jego Słowie dla chrześcijańskich pracowników, którzy próbują się nauczyć. I tutaj mamy boży sposób osądzania Jego ludzi.

Jeśli działasz według swojego "ja", zakończysz raniąc ludzi, przynosząc wymówki, wyrzuty na moje działanie. Jeśli próbujesz wykonywać moją pracę w ten szczególny, cielesny sposób, to usługujesz śmierć, a nie życie. I nie mogę użyć tej starej natury z Egiptu, ona nie może być nawet przemieniona, ponieważ jest trędowata i zawsze będzie trędowata. To musi być nowy człowiek, nowy człowiek uchwycony w chwale i mocy "Ja Jestem". Bóg próbował pokazać Mojżeszowi kim on jest w ciele i nakazał Mojżeszowi włożyć na powrót rękę w jego zanadrze. I włożył swoją rękę w zanadrze, i wyjął swoją rękę z zanadrza, wyjął ją po raz drugi, wytknął, i była jak reszta ciała. On musiał to uczynić znowu na oczach całego Izraela. Boży ludzie mieli zobaczyć swoimi oczami zarówno cudowne namaszczenie na tym człowieku, jak i możliwość uczynienia strasznego zła. Oni nie mieli nakierowywać swoich oczu na Mojżesza, ale na wielkiego, wspaniałego Boga "Jestem". I ciekawy jestem czy był jakikolwiek mężczyzna czy kobieta w Izraelu, którzy ośmielili się włożyć rękę w swe zanadrze, aby przekonać się czy nie ma trądu w ich własnym sercu. Całe ciało zostało wystawione na pokaz tego dnia przed Izraelem. W jego całej brzydocie, ohydzie, zepsuciu, ponieważ jak wiecie, wyciągnięcie ręki reprezentuje usługi takie jak: rozstąpienie się morza, zstąpienie ognia, cuda były dokonywane.

Któż jest pomiędzy wami, kto ośmieli się wyciągnąć trędowatą rękę? Kto spróbuje dokonywać bożych dzieł z sercem wypełnionym i nie wystawionym na pokaz trądem? Nawiasem mówiąc, ten trąd zawsze tam będzie, to jest utajenie w starym człowieku, grzeszna natura. I Bóg musi to wystawić na pokaz zanim nie uduchowi. Nie tylko to, nie ma żadnej dobrej rzeczy w nas, jest tylko trąd. To jest ta straszna rzecz, która walczy przeciwko Duchowi. To jest śmiertelna rzecz w nas, dla której musimy umrzeć na krzyżu. I jaki żal musi być w Bożym sercu, kiedy odrzuca tak wiele dzieł wykonywanych w Jego imieniu, gdyż jest w nich trąd. Trąd to jest "ego", trąd to ludzki sukces, konkurowanie, motywowanie samego siebie. To jest choroba z trądem. Trąd w bożym pracowniku zadaje ból, zakaża wszystko czego on dotyka. Można wykreować wspaniałą, widowiskową pracę dla Boga i ludzie mogą chwalić jej wielkość i wzniosłość, ale pewnego dnia prawda wychodzi na zewnątrz, ponieważ jeśli kto ma posiew trądu w sobie, to on rozszerzy się i doprowadzi do zniszczenia. I czym jest ten trąd, młodzi ludzie, jeśli nie grzechem. Ukrytym, niewyjawionym grzechem, nieporzuconym.

Co dzieje się, gdy kobieta czy mężczyzna znajdzie się na świętej ziemi? Czyż nie jest prawdą, że całe jego zamiary zostają wyjawione? Jego najgłębsze, ukryte grzechy są wyniesione na światło i ty nie możesz kłamać gdy kierujesz rękę pokrytą trądem. Nie możesz kłamać!! Od tego dnia, gdy kierujesz rękę, którą dotknąłeś trądu w swoim sercu, nie możesz dłużej chodzić i mówić ludziom: "co zrobiłeś dla Boga?" Nie możesz dłużej chwalić się w swojej usłudze, jesteś zbyt skromnym aby wyjawić co znalazłeś w swoim ciele. Nigdy więcej, czy weźmiesz beztrosko ten potencjał zła, który jest ukryty w tobie? Nie! Dzięki Bogu za to, że drugie uświęcające dotknięcie. I to jest takie bliskie, że możemy mówić o drugim działaniu łaski. I w tym oczyszczającym momencie, kiedy poprzez wiarę twoje ciało jest oczyszczone, świadomie poprzez wiarę, twoja ręka jest oczyszczona jeszcze raz. To samo ciało, czym jest to właśnie ciało, Jego Ciało, ciało Jezusa Chrystusa naszego Pana, przyodziane w Jego ciało.

Święta ziemia jest miejscem bez reputacji, dobrego imienia sławy. Mojżesz stracił swoją sławę do zera, on był w wysokim poważaniu, był doradcą na wysokim szczeblu i rządzie. Miał dobre imię, prestiż i poruszał się pomiędzy bogatymi i wpływowymi osobami. Był prawdopodobnie jednym z najbardziej znanych ludzi w tych dniach. Ale Bóg nie mógł użyć Mojżesza, dopóki nie odciągnął go od jego dobrego imienia, jego poważania. Komu był znany teraz Mojżesz? On poszedł na drugą stronę, został wyciszony, stracił swoje wpływy, on nie ma ujścia dla swej wielkiej energii teraz. Nikt nie zwraca uwagi na jego słowa. Jakiż światowy przywódca chciałby współpracować z tym samotnym pasterzem o zapachu otwartych pól? I w tym samym momencie, gdy Mojżesz stał się zerem, całkowicie pozbawiony swojej reputacji, kiedy nic nie pozostało z tej starej przeszłości wynoszącej go w Egipcie, to wtedy został postawiony na świętej ziemi. To właśnie Bóg mówił do niego: "Mojżeszu jesteś na świętej ziemi, doszedłeś do miejsca w którym na ciebie czekam". Teraz Bóg czekał na niego w krzewie, który nie spalał się. I dał mu pełne objawienie samego siebie, kiedy cała jego reputacja opuściła go. I kiedy pozbędziesz się swojej reputacji, sławy to otrzymasz objawienie. Właśnie w tym finalnym momencie przełamującym, kiedy Mojżesz prawdziwie nie troszczył się o swoją pracę, o swoją reputację, kiedy zrezygnował z ostatniego skrawka swego dobrego imienia, Bóg przyniósł wspaniałe objawienie do jego serca.

Wiecie, Pan Jezus stał na tej samej świętej ziemi. Pismo mówi o tym w liście do Filipian 2:7: "lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom". Wyparł się samego siebie - to był dobrowolny wybór, unikanie reputacji, stanie się sługą. I dzięki Bogu, że Duch Święty wzbudza innych dzisiaj, którzy są wprowadzeni na tą świętą ziemię bez reputacji. Wspaniały mąż Boży napisał do mnie ostatnio: "Dawidzie, boży mąż, który prawdziwie głosi Chrystusa w końcu staje się coraz mniej znany. Jeśli głosi Chrystusa w pełni, to jego reputacja, dobre imię będzie stale zmniejszało swoje znaczenie, a Chrystus będzie wzrastał. Prawdziwi prorocy umierają nieznani, Bóg daje im uszanowanie dopiero kiedy umrą i ja w to wierzę". I rozumiem to coraz bardziej. Jeśli jako usługujący lub jako chrześcijański pracownik zyskujesz dużo lub szeroko rozprzestrzeniającą się sławę, to czegoś brakuje w moim kazaniu. Moje "ja" jest zbyt wydatne, wystające. Chrystus powinien być tym, który urasta, ja powinienem tracić uznanie, ja powinienem być coraz mniej znany w miarę upływu lat, aby pod koniec podobnie jak Paweł, pozostać zamknięty w więzieniu, sam tylko z Bogiem.

Ostatnio napisałem do pewnego brata w Anglii, który był na czele Kingston Trust. Ten boży człowiek poświęcił swoje życie, aby rozprowadzać książki takich autorów jak: Darbie, Stone, C.I Coutch, McIntosch a także tych wspaniałych, świętych pisarzy. Ci ludzie poruszyli nasze dusze, ich poznanie Chrystusa jest niezwykłe. Brat Ravenchill i ja wydajemy magazyn dla chrześcijańskich pracowników pt. "Oczyszczający ogień", ponieważ widzimy wiele młodych, głodnych ludzi, którzy nie dochodzą do sedna, ponieważ większość tego, co jest napisane przez współczesnych pisarzy jest tylko plewami i nie ma głębi. Więc my poszliśmy i znaleźliśmy tych starych, nie będących już w druku autorów. Ci ludzie w Kingston Trust są w większości w siedemdziesiątych, późniejszych siedemdziesiątych i osiemdziesiątych latach. Brat Ravenchill myślał, że to będzie dobry pomysł, aby przy każdym artykule zamieścić fotografię i krótki rys biograficzny przy każdym z autorów. Więc około miesiąca temu napisałem do Kingston Trust, prosząc o krótki rys biograficzny na temat Stonego, Coutcha i innych wspaniałych bożych ludzi jak T.Austin-Sparks. Otrzymałem list trzy dni temu od zarządzającego Kingston Trust i oto co pisze: "Drogi Dawidzie, ci ludzie pracowali w większości jako nieznani i nieuznawani wieściarze. Nie pozwalali wiele pisać o sobie. W konsekwencji niczego nie możemy przysłać". Oni troszczyli się tylko o chwałę Jezusa Chrystusa i nie troszczyli się o dobre imię, czy też uznanie. Ci ludzie często nawet nie podpisywali swoich prac, a tylko inicjały. T.Austin-Sparks nie pozwalał, aby jego książki były drukowane w kolorze, on chciał aby obwoluty były proste, aby mniej odciągały od zawartości. Nie ma więc zdjęć, ani żadnych broszur o czym i jak on głosił, żadnych wycinków prasowych, żadnych błyszczących fotografii, kwiatów od znanych osobistości. Nic nie pozostało. Oni wszyscy umarli, odeszli, nic nie pozostało a tylko ich dzieła. Nic nie pozostało oprócz ich dzieł. Nic nie pozostało dla dobrego imienia i reputacji, a tylko słowo chwały o Jezusie i Jego pełni. To wszystko. Ci ludzie obawiali się, że ktoś mógłby ich pochwalić i Jezus mógłby zostać obrabowany trochę ze swojej chwały. Nie mogę nigdzie znaleźć żadnego zdjęcia z tych mężczyzn!! Nie mogę znaleźć nawet jednego paragrafu!! I jeszcze dzisiaj przemawiają głośniej niż kiedykolwiek. Oni wszyscy umarli w wierze, odrzuceni przez zorganizowane religie i większości nieznane w swoich czasach. I znajduję, że większość tych, co przychodzą jak najgłębiej do Boga są w danym przypadku odrzuceni przez zorganizowane religie.

Jestem ciekaw, jak wielu ewangelistów dzisiaj byłoby podległych do tego rodzaju zamknięcia posługi, jaką narzucono apostołowi Pawłowi. Jednego dnia był mocno zajętym pasterzem szeroko znanych kościołów, był pełnym owoców ewangelistą, nauczycielem, podróżował, szkolił pracowników, uzdrawiał tłumy w mocy Chrystusa. Następnego dnia następny obraz: całkowita izolacja, on jest wyeliminowany z horyzontów działania, osadzony w więzieniu. Ale dzięki Bogu za to święte zamknięcie z którego powstały listy do Ciała Chrystusowego. To nie był czas reputacji, ale był to czas objawienia. Chciałbym coś teraz powiedzieć na to co mam na myśli. Pozwólcie mi uczciwie powiedzieć w co wierzę, że pewna liczba dobrze znanych usługujących powinna uczynić co następuje: dotyczy to specjalnie ewangelistów, włącznie z telewizyjnymi: odciąć się od wszystkiego na rok, żyć zgodnie z Bogiem, wejść w czas i miejsce bez uznania, reputacji. Rozpocząć umniejszanie siebie, odciąć wszelkiego rodzaju usługi, odłączenie od wszelkiego rodzaju kamer, wyciszenie wszelkiej publicity, wszelkie awanse odsunięte. Niech ten drogi mąż boży odizoluje się od działalności publicznej, niech prosi Boga o nowe objawienie kim jest Jezus Chrystus. I wtedy niech przyniesie to do Boga w nowej, odnowionej formie (na sali oklaski). Proszę nie klaskać. Co może stracić człowiek? Mówicie: dusza i wola nie będzie jedno. Jakże Bóg nie byłby miły człowiekowi, który zamknął się w sobie, aby szukać nowego objawienia, tego co Chrystus próbuje wyrazić dla tego pokolenia.

Bóg pokazał mi dość dawno temu, że jest bardziej zainteresowany, aby mnie całego pozyskać, niż abym ja pozyskiwał świat poprzez Niego. I nawiasem mówiąc Bóg nie może użyć człowieka do zbawienia dusz, który nie uniży się. On nie może zbawiać świata poprzez człowieka z reputacją, z dobrym imieniem. Weźcie tego drogiego brata Ravenchill, który jest pośród was. Był czas, że go znałem kiedy jego imię znane było w domostwie. On jest ciągle znany w prawdziwym Ciele Chrystusa, ale w rzeczywistości on cieszy się, że jest mniej znany teraz, niż trzydzieści czy czterdzieści lat temu. To modlitwa mojego serca, bym im dłużej żyję stawał się coraz mniej znanym. Jeśli w zamian można uwielbić Chrystusa i On będzie wzrastał, czy nie jest to naprawdę, jeśli człowiek naprawdę głosi Jezusa musi stawać się mniej znanym, nie troszczymy się o naszą reputację. Po trzecie, i to będzie prawdopodobnie najtrudniejsze dla mnie, ponieważ jeszcze nie jestem na tym miejscu, to mój cel.

Święta ziemia jest stanem, w którym jest się wolnym od materializmu. Mojżesz porzucił Egipt, wybierając raczej wieczerzę z bożymi ludźmi niż czerpanie przyjemności na grzesznym miejscu przez pewien czas. Nic bardziej nie związuje mocy i autorytetu bożego męża niż materializm. Prawdziwie boży mąż nie składa swego serca w Bogu i w rzeczach tego świata w tym samym czasie. Tym nie można zrobić, materializm nie jest rzeczą samą w sobie, jest ubieganiem się o rzeczy. Jest to paliwo, które zaspokaja nasze potrzeby. Materializm nie jest grzechem bogatych, jest to bardziej grzech tych, co mają mało, którzy pragną o wiele więcej. Im mniej mają, tym bardziej nieustępliwie się tego trzymają. Zwykle myślałem, że materializm jest grzechem tych, co mają dużo. Ja uczciwie wierzę, że jestem mniej przywiązany do materializmu, niż kiedy byłem dwudziestopięcioletnim kaznodzieją, który pragnął i konsumował tak dużo. Ponieważ wszystko to miałem i zobaczyłem pustkę tego, i pójdę w drugą stronę.

Widziałem wielu młodych pracowników, tak jak wielu z was siedzących, między wami tutaj, którzy czasami chełpią się swoim ubóstwem, i którzy są zwiedzeni materializmem i chciwością, bardziej niż jakikolwiek milioner w Stanach Zjednoczonych. Jest to smutne, kiedy Bóg odkrywa w tobie tę ukrytą, sekretną rzecz, tę pożądliwość. I dzisiaj Chrystus stoi przed nami jako napomnienie, na które nie możemy zamknąć swoich oczu i uszu. On przedstawił nam Ewangelię jako biedny człowiek, jako ten pogardzony, obwiniony, prześladowany, nie mający gdzie skłonić swojej głowy. Jezus nigdy nie znajdował przyjemności w rzeczach tego świata, w jego własnościach, bogactwach, przyjemnościach i sukcesach. On zadowalał się powszednim chlebem, nawiasem mówiąc, polecił aby tylko o to się modlić, o ten powszedni, codzienny chleb. Nie było żadnej, wartościowej rzeczy z tego świata w której miałby udział. On odrzucił tę rzecz, gdyż wiedział, że są bez wartości, wiedział, że rzeczy z tego świata mogą stać się obiektem naszych uczuć, pochłaniającym czas i energię. On wie, jak rzeczy z tego świata odciągają nas od duchowych rzeczy i jak uciszają duszę i wizję. To właśnie dlatego Pan wzgardził rzeczami z tego świata. On chciał, abyśmy byli tak odłączeni od tego świata i jego życia, abyśmy byli gotowi do jego opuszczenia wraz z Nim w każdej chwili.

Jaki wstyd, że wolimy to fizyczne błogosławieństwo starego przymierza niż duchowe błogosławieństwo Nowego Testamentu. I prawie każdy kaznodzieja, głoszący o prosperity w Ameryce zapożycza ze starego przymierza i nic nie wie o nowym przymierzu. Duchowe błogosławieństwo, nawiasem mówiąc, głoszenie o prosperity, te kazania o pomyślności i bogactwie jest jednym z największych wypaczeń we współczesnym świecie. To jest wypaczenie Ewangelii Jezusa, nie dlatego, że ci co to głoszą nie są mężami bożymi, ale dlatego, że byli w Betelu, ale nie byli nad potokiem Jabok. I to jest różnica, to jest poselstwo z Betelu. Nie możesz powrócić do Betelu aby znaleźć jego prawdziwe znaczenie, dopóki nie przekroczysz potoku Jabok. Chrystus chce, abyśmy wiedzieli, że powołuje Kościół, który nie ugania się za materialnymi rzeczami. My rozumiemy ubóstwo Jezusa, jako konieczne dla Jego odkupieńczego dzieła, ale odkąd my nie jesteśmy odkupicielami, to myślimy, że my nie musimy cierpieć żadnych trudności w tym życiu. Nie wierzę, aby Chrystus chciał, żebyśmy żyli w ten sposób w jako On żył, kiedy deptał po rzeczach tego świata i pogardził nimi, to próbował nam w ten sposób powiedzieć, że nie są warte, aby tak przywiązywać się do nich. Dlatego też deptał po nich, nie mając w nich udziału. Wyniósł na światło nowy sposób życia - chodzenie w pokorze z Bogiem, jako cudzoziemiec wobec świata. Nawet jeśli Bóg zaoferował Abrahamowi całą tę prawdziwą majętność, to jest jakby on powiedział "dziękuję Bogu", ale nie dziękuje, ponieważ patrzył na miasto, którego budowniczym i stwórcą był Bóg. On był żołnierzem i obcym, chociaż to wszystko odziedziczył, to nie chciał dotykać żadnej budowli tylko namiot.

Widzicie, apostołowie żyli tak jak żył Pan i umarli w warunkach ubóstwa, prześladowania, strapieniach, rozpaczy. Oni dali nam przykład cierpienia i hańby, aby boża łaska mogła się wzmocnić. Paweł powiedział: "aż do tej chwili cierpimy głód i pragnienie. Jesteśmy nadzy, policzkowani i tułamy się. Spotwarzają nas - my błogosławimy, prześladują nas - my znosimy. Staliśmy się jak śmiecie tego świata, jak omieciny u wszystkich, aż dotąd". Och ludzie, to co dzisiaj głoszę nie wywołuje nawet cienia oddźwięku w tym kraju. O jakże naraził by się Paweł, gdyby zasiadł na naszych seminariach i konferencjach. Ten człowiek wstałby ze świętym gniewem i stanąłby przed nami ze świętym orężem w swych rękach i przywiódłby nas z powrotem do tego poselstwa. Dlaczego tak jest, że Bóg daje tyle światowego sukcesu i bogactwa dla najbardziej podłych, bezbożnych ludzi na ziemi? Bóg wylewa bogactwo i sławę na swoich najgorszych wrogów. Bezbożni otrzymują największą porcję materializmu, dyktatorzy są tak napełnieni bogactwem, że nie wiedzą co z nim zrobić. Można powiedzieć, że Bóg na tyle mało ceni te rzeczy, na ile obficie je daje ludziom bezbożnym. Jeśli to jest takie wartościowe, to czemu tego tak wiele wylewa na potępionych? Nasz Pan zna głupotę człowieka, który ma poczucie bezpieczeństwa w rzeczach materialnych.

Wiecie, słyszałem kaznodziejów, którzy głoszą ze Starego Testamentu, którzy mówią o naszych ojcach, patriarchach: "oni służyli Bogu, przodkowie żyli setkami lat i żyli w wielkim dobrobycie, można powiedzieć - niesłychanie bogaci i byli naszymi, bożymi ojcami. Ale zapominają, że to doprowadziło do gwałtu i bezbożności, którego zakończeniem był potop. Widzicie, aby stanąć na świętej ziemi, trzeba odciąć ten sznur, który wiąże z materializmem. Również trzeba zakończyć gonienie za tymi rzeczami. Musisz spojrzeć na to, co Bóg tobie dał mówiąc; "dzięki Ci Panie, cieszę się z tego co mam, mam wystarczająco". By nie stać w miejscu, tak aby On stał się naszym dążeniem - Jezus Chrystus, a nie uganianie się za rzeczami martwymi. Aby w końcu nie mieć miejsca tu na ziemi, ale poświęcić swój czas i energię poszukiwaniu objawienia Chrystusa, a wtedy być może możemy śpiewać z naszymi ojcami: "zabierz ten świat cały i daj mi Jezusa". To był najbardziej ulubiony hymn, kiedy byłem młodym chłopcem. Widzicie, te wczorajsze luksusy stały się koniecznością dnia dzisiejszego, a więc telefon, łazienka, ciepła i zimna woda. Te rzeczy były luksusem, kiedy byłem małym chłopcem, a dzisiaj są koniecznością. I myślę, że Bogu nie chodzi o to jaki samochód prowadzisz, czy też w jakim domu żyjesz. I to nie jest to, że mając te wszystkie rzeczy mówisz, że są twoje, ale naprawdę nie są twoimi, ponieważ są od Boga. To co Bóg próbuje powiedzieć, to "czy twoje serce idzie za mną? Czy naprawdę postawiłeś na mnie?" Czy patrzysz za tymi wszystkimi rzeczami, czy też twoje serce jest przygotowane na objawienie Chrystusa, aby zobaczyć tego, który jest niewidzialny? Boże, dopomóż mi, jeszcze tu nie dotarłem, ale to jest mój cel. To jeden z moich największych bojów, największa bitwa jakiegokolwiek Amerykanina. Pozwólcie zająć się jeszcze jednym opisem świętej ziemi.

Święta ziemia jest miejscem wizji. Wizja jest zobaczeniem i poznaniem Jezusa Chrystusa, naszego czasu, niczym innym. Jest to robienie czegoś, co reprezentuje prawdziwe wyrażenie Jezusa Chrystusa dzisiaj. Słyszałem jak mówiono o pewnym człowieku: on ma wspaniałą wizję. on ma wspaniałą wizję. Co to znaczy? Często mówi się, że ten człowiek ma tak wspaniałą wizję, że nie obawia się ponieść ryzyka. On wychodzi z wiarą, on jest tym, który buduje. Słyszałem jak mówiono na wielkiej konferencji ostatnio. Zawsze, gdy ten człowiek widzi trzy kamienie to coś buduje. Tak, to jest w porządku ale to nie jest wizja. Twoja przepowiednia nie jest wizją. Jak również twoja zdolność nie jest wizją. Jest tylko jedna wizja, to Jezus Chrystus, nic innego. Wizją jest Chrystus. Musimy przyjść do tego miejsca, gdzie powiemy: "czy to co ja czynię, jest prawdziwym wyrażeniem Jezusa w tych ostatnich dniach?" Czy zamierzacie obejść wkoło tego budynku i powiedzieć: "to jest wyrażenie Jezusa?" Nie, to nie jest! To jest cement i cegła, wokół jest wiele krawężników, ale to nie jest wyrażenie Jesusa Chrystusa. To jest narzędzie i nic więcej. Musiałem to usłyszeć ostatniej nocy, wymieniono to tylko jako narzędzie, te same słowa i jestem za to wdzięczny. Loren Cunnigham jest człowiekiem z wizją, nie dlatego, że ma pomysły. Jeśli masz wizję, to nie otrzymujesz pomysłów, Chrystus nie daje nam pomysłów, On daje nam samego siebie. Loren Cunnigham jest człowiekiem z wizją, ponieważ widzi Tego, który jest niewidzialny. Jego oczy są na Jezusie, to jest tam, gdzie my musimy wszyscy przyjść kiedy zobaczymy Jezusa. I każdy kto jest zrodzony z Jego wizji musi nieuchronnie być Jego prawdziwym wyrażeniem. Teraz ciągle patrzę na wszystko co robię i co głoszę, czy to jest naprawdę to co chcę znosić zanim zobaczę sąd i złożyć to przed Nim, jako prawdziwe wyrażenie Jezusa przeze mnie.

To jest przerażające młodzi ludzie. Patrzę na to wszystko co robicie w "Młodzieży dla misji". Czy to jest naprawdę prawdziwe wyrażenie Jezusa Chrystusa? Powiem wam teraz coś, przez co możecie przejść właśnie teraz. Są jakieś twoje plany, które trzeba złożyć, drogi człowieku czy kobieto. Zamkniesz się z Bogiem i zobaczysz Jezusa Chrystusa, On przyniesie tobie coś, aby zrodziło się, to co jest wyrażeniem zamysłu Jego własnego serca. Ja nie chcę niczego robić, co nie jest wyrażeniem Jezusa Chrystusa w tych ostatnich dniach. Ja chcę być tym wyrażeniem i usługiwać tym co jest wyrażeniem pełni Jezusa Chrystusa. Rozejrzyjcie się wokół dzisiaj. Co widzimy? Czy to naprawdę jest (?). Spojrzeniem na niektóre te plany, chrześcijanie pofolgowują sobie dzisiaj. To bardzo dobrane słowo "folgować sobie".

I spojrzałem na to ze świętym żalem w sobie, zobaczyłem Boga. Czy to jest najlepsze wyrażenie, które można znaleźć? Czy to naprawdę reprezentuje Twoje serce, Twoje Święte Serce w tym umierającym pokoleniu? Czy nie możemy zrobić niczego lepszego? Czy to co widzimy jest rezultatem tego, że człowiek zamknął się z Bogiem? Czy jesteśmy gdzieś na szczycie góry słuchając z nieba, że coś nadchodzi, to co człowiek buduje, czyni jest tą rzeczą zasłyszaną z nieba? Rozmawiałem z kaznodzieją jednego z największych kościołów w Ameryce, jedliśmy lunch, on jest przyjacielem, bożym mężem, ale przechodził straszny wstrząs. Powiedział: "Dawidzie, nie modliłem się przez rok", ale wybudował tobie budynki, on powinien być wyrażeniem Chrystusa. Myślę o tych wszystkich fantazyjnych budynkach, głównych biurach. Czy potrzebujemy budynków? Przeciwstawmy się temu lepiej, ja nie będę czekał, przeciwstawię się temu teraz. To dlatego od następnego tygodnia biorę jeden rok pauzowania. Nie stanę za kazalnicą, dopóki nie będę miał prawdziwego wyrażenia, dopóki nie będę wiedział co On mówi. Nie chcę niczego więcej reprezentować, jak tylko Jego. Chcę być wyrażeniem Jego serca, Jego zamiarów. Chcę zobaczyć Tego, który jest niewidzialny.

Szczerze mówiąc, mam dość i jestem znużony tym całym złym reprezentowaniem Jego natury, fałszywym wyrażaniem tego kim On jest. Wy wiecie, że to nie jest Bóg, kiedy patrzycie na te rzeczy. Wiecie, że niektórzy odchodzą kiedy potkną się. Znacie Go poprzez sposób w jaki mówi. Przysłuchiwałem się grupie kaznodziejów rozmawiających o bożym błogosławieństwie, jak On działa wokół, że ludzie są zbawiani, uzdrawiani. "Wiecie, miałem dwadzieścia pięć akrów przy autostradzie, dobre dwadzieścia pięć akrów i buduję kościół na pięć tysięcy". Ten człowiek rzekł: "to mam nadzieję wybudować na dziesięć tysięcy". To była tylko własność, dobra własność. Boże pomóż "Młodzieży z misją" aby nie składali swego wzroku na własności ziemskiej. Mój Boże, ikabot. Własność to rzecz uboczna. Boleję nad tym i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Wolę raczej uczciwie wszystko zakończyć, wyjść i głosić do trzydziestu, czy czterdziestu czy pięćdziesięciu tutaj, którzy są naprawdę wyrażeniem Chrystusa, którzy całkowicie oddali się Jemu i są poza tym fałszywym światem, gdy wszystko upada. To Babilon, to Babilon. Proszę nie klaskać. Bóg musi nas mieć na świętej ziemi. On przyjął postać sługi, Jezus. My chcemy być wyrażeniem zamysłu Twego serca, w tych ostatnich dniach. My chcemy reprezentować to, kim jesteś Panie, kim Ty naprawdę jesteś i to, co Ty naprawdę myślisz. Boże, postaw nas na świętej ziemi. Składamy naszą miłość do tego świata, składamy nasze własne pragnienia, rezygnujemy z naszej reputacji. Alleluja! Rozprawimy się z trądem w naszej duszy, patrzymy na nasze serca uczciwie i składamy je. Nie pozwólmy, aby choć jeden z tej konferencji opuścił ją, aby wyjść i wyciągnąć trędowatą rękę, i wszystkiego czego on dotknie, będzie zarażone trądem i skażone. Oczyszczajcie swoje dłonie i swoje serca, czyste ręce i czyste serca. A potem Panie, pokieruj nasze oczy na Ciebie, który jesteś niewidzialny.


Mamy nadzieję, że to nauczanie dopomogło tobie i w jakiś sposób pociągnęło ciebie bliżej twego Jezusa Chrystusa. Napisz jeśli możesz. Możemy być pomocni, czy też dostarczyć ci jakiś dodatkowych informacji. Kazanie otrzymaliśmy od Karola Czarnowskiego.

 

STRONA GŁÓWNA